piątek, 16 października 2015

Testujemy perły piorące Perlux - część II opowieści o czystym praniu

Jak to się stało, że testuję perły piorące Perlux możecie przeczytać TUTAJ.
W tym wpisie nadszedł czas na prezentację pierwszych eksperymentów z użyciem pereł piorących Perlux Super Compact COLOR oraz Super Compact WHITE, które - jak zapewnia producent - łączą w sobie najlepsze cechy proszków i żeli do prania, dzięki czemu świetnie walczą z brudem i uporczywymi plamami na ubraniach, zachowując przy tym ich kolor/biel i chroniąc przez mechaceniem się. Ponadto, perły chronią pralkę przed osadzaniem się kamienia, przedłużając jej żywotność.
Dla mnie jako mamy delikatnej czterolatki, ważne też jest, że dzięki zastosowaniu wodorozpuszczalnej folii produkt nie pyli, nie przedostaje się do układu oddechowego i nie alergizuje (więcej informacji na ten temat, a także inne ciekawostki dot. produktów Perlux oraz prania znajdziecie tu: CLIK)

No dobrze, tyle teorii, wreszcie nadszedł czas na praktykę. 

Eksperyment nr 1:
Postanowiłam od razu przejść do rzeczy, stawiając wszystko na jedną kartę (ku zaniepokojeniu męża...). Wzięłam ketchup i odważnie potraktowałam nim mój ulubiony sweterek:





Po jakiejś dłuższej chwili załadowałam pralkę pozostałą zaplamioną - tym razem nie celowo, lecz przypadkowo - odzieżą:

bluzeczka córeczki po 15 minutach noszenia...:)

 piżamka córeczki po śniadaniu w piżamie:)

i inne...


pralka załadowana...

perła piorąca Perlux do koloru dodana ...

 czekamy w napięciu...


i... tadam!:



... po ketchupie nie ma nawet śladu :)

Pozostałe pranie również zostało bezwzględnie pozbawione plam.

Jak powszechnie wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia, a zatem nabrałam ochoty na kolejny eksperyment! Tym razem ufność złożyłam w perle piorącej Perlux do bieli.

Moja odwaga na chwilę zachwiała się, a oczy męża zrobiły okrągłe z przerażenia jak spodki, kiedy do ręki wzięłam butelkę czerwonego wina, jednak prawdziwa Ambasadorka Pereł Piorących Perlux niczego się nie boi! Po chwili zwątpienia więc zdecydowanym ruchem przechyliłam butelkę, czego efekt widać poniżej:


Uff, to najgorsze już na szczęście za mną. 

Teraz jeszcze tylko reszta białego prania z zaschniętymi już plamami:

 


W ostatniej chwili przypomniałam sobie o białym sweterku córki ze starą plamą, którą wielokrotnie już próbowałam usuwać przy pomocy proszku lub płynu do prania i odplamiacza. Niestety, bezskutecznie. Postanowiłam zatem dać szansę Perluxowi.

Na zdjęciu plama wprawdzie mało widoczna, ale w rzeczywistości o wiele bardziej, w dodatku dotąd NIE-DO-RUSZENIA:

 i inne plamki na sweterku


pranie wraz z Perluxem powędrowało do pralki


 po czym maszyna poszła w ruch (temperatura: 40 stopni)



Tym razem serce biło mi mocniej, niż podczas pierwszego eksperymentu. Wszak czerwone wino czy trudne "przedszkolne" plamy to nie byle co.

Albo jednak to był dobry dzień, albo perły piorące Perlux są niezawodne. W sumie to jedno i drugie.
Po czerwonym winie i innych plamach nie było śladu, a stara plama, z którą dotychczas żaden środek się nie rozprawił, zmniejszyła się i stała się prawie niewidoczna. A dodać muszę, że użyłam jednej jedynej perły.





Czy oprócz oczywistej zalety pereł piorących Perlux związanej ze skutecznym radzeniem sobie z plamami maści wszelakiej, dostrzegłam jeszcze jakieś inne plusy? 
Owszem. I to kilka:
1. Wygoda - odpada problem z dozowaniem proszku czy żelu, co dla mnie osobiście ma znaczenie, gdyż niejednokrotnie wsypałam za dużo proszku lub też "przelał" mi się płyn do prania. Tutaj sprawa jest prosta, a robota czysta - w zależności od ilości prania i jego zabrudzenia możemy włożyć do bębna jedną lub dwie perły (choć na moim przykładzie widać, że już jedna świetnie daje radę), które nie pylą i nie brudzą rąk, a w pralce rozpuszczają się doskonale (konia z rzędem dla tego, kto znajdzie resztki perły w bębnie po wypraniu odzieży!).
2. Pranie delikatnie pachnie, w dodatku mnie ten zapach odpowiada.
3. Odzież wyprana w Perluxie nie wywołuje uczulenia u mojej córki, dość skłonnej do alergii skórnych.
4. Opakowanie pereł jest niewielkie (i efektowne), dzięki czemu nie zajmuje w szafie tyle miejsca, co np. proszek do prania czy też płyn.

To tyle, jeśli chodzi o moje pierwsze pozytywne doświadczenia z Perluxem. 
Dziękuję agencji Streetcom za możliwość testowania przodującego na rynku produktu do prania (i za fajne pudło na klocki:)).

A wszystkich zainteresowanych czystym praniem (w tym szczególnie - udręczone mamy uwielbiających brud latorośli) zapraszam na ciąg dalszy moich przygód z perłami piorącymi Perlux. 
Już wkrótce :)

UA-48159015-1