poniedziałek, 10 listopada 2014

Mama, otwórz nogi, czyli rozwój mowy po 2 urodzinach mojej córki


Na początku jak zwykle troszkę teorii. 

Czas pomiędzy 2 a 3 rokiem życia to w rozwoju mowy tzw. okres zdania. Oznacza on rozkwit mowy dziecka, które zaczyna budować proste, początkowo złożone z dwóch, trzech wyrazów zdania, przechodzące w wypowiedzi dłuższe, cztero czy pięcio wyrazowe. W pierwszej kolejności pojawiają się zdania twierdzące, a następnie pytające, na rozkazujących kończąc.

Dziecko posługuje się głównie rzeczownikami, a czasowniki początkowo używane są w bezokoliczniku. Przypadki używane bywają często niepoprawnie. Dziecko nie umie jeszcze wypowiadać właściwie wszystkich głosek, zastępując te trudniejsze – łatwiejszymi.
Dziecko potrafi prawidłowo wypowiedzieć spółgłoski: p, b, m, f, w, k, g, h, t, d, n, l, oraz samogłoski ustne: a, o, u, e, y, i, a, czasami także nosowe: ą, ę.

Pod koniec tego okresu pojawia się: s, z, c, dz, które wcześniej było zastępowane przez dziecko: ś, ź, ć, dź.

Źródło ww. informacji znajdziecie TUTAJ
 
A teraz przechodzę tradycyjnie do praktyki (poprzednie wpisy nt. rozwoju mowy mojej latorośli zamieściłam TU i TU), czyli do mojego niezawodnego pamiętnika, przedstawiającego scenki rodzajowe z udziałem córeczki. Praktyka pokazuje, że moje dziecko znacznie wyprzedziło normę rozwojową dla wieku dwóch-trzech lat :)
W okolicach drugich urodzin córeczka zarzuca nas różnymi, czasem zaskakującymi bardzo hasłami: np. siedzi na zjeżdżalni i na babci ostrzeżenie: Amelko, uważaj bo spadniesz, odpowiada: baciu, nie mów tak i robi to z niesamowicie słodką i rozbrajającą minką :)
Wskazując na pomidorka, którego rozgniotłam widelcem mówi: mama, zepsułaś pomidorka!
Kiedy córa chce, abym siedząc na ziemi zrobiła rozkrok, by mogła do mnie poturlać piłeczkę mówi: mama, otwórz nogi.
Inna scenka: mała chodzi po mieszkaniu z niewyraźną minką i wypala: mama, coś tu śmierdzi, czuję coś!.
Do zabawek wygaduje różne rzeczy, jedna z podsłyszanych to: misiu, siedź spokojnie, nie wygłupiaj się!
Babcia Stasia wmawia dziadkowi, że ma zatkany nos, a dziadek kłóci się, że wcale nie, na to córeczka mówi kategorycznie, trzymając sztamę z babcią: dziadzia, nie mów, masz zatkany!
Babcia Stasia zdejmuje z suszarki piżamę męża a mała na to:  to jest tatusia, rzeczywiście! Ale jestem mądra!
Na moją prośbę, żeby posprzątała puzzle, które rozrzuciła na podłodze, rzecze: siedzę i odpoczywam, a chodząc po kuchni powtarza: jestem zajęta, nie mam czasu.
Mała twierdzi, że koniki mają ogonki i kopytki :)
Czasem słyszymy też z mężem hasła: Mama, nie mów tak albo tata, nie mów tak do mamusi, szczególnie, jeśli rozmawiamy z sobą podniesionym głosem.
Zaraz po drugich urodzinach, malutka, leżąc z nami w łóżku wyskakuje z tekstem: Matko Boska! Nie mieścimy się!
Innym razem słysząc, że mąż mocni kaszle, córka wypala: tata się udusił!
Poza tym jej częsty tekst na widok mojego biustu (mimo faktu, że już z pół roku nie piła maminego mleczka) to: ukocham cycusie, zrobię aaa kotki dwa cycusiom.

To zaledwie kilka z wieeelu haseł, jakimi malutka raczyła nas w okolicach swoich drugich urodzin. O innych mądrościach córki, którymi nas zaskakiwała i rozśmieszała, opowiem w kolejnym wpisie. 
A póki co i Wam życzę wiele radości z postępów w mowie Waszych dzieciątek :)
UA-48159015-1