sobota, 12 lipca 2014

Dziadzia się zlitowała i wreszcie dobrze spała, a mama z radości szalała!



Znajdziecie w tym wpisie opowieść o śnie maluszka, rozpoczętą TU, a kontynuowaną TUTAJ i jeszcze TUTAJ.
Mama zauważyła dość szybko, że sen dziecka to ciekawe zjawisko. Raz, że dziecię czołgało się, rzucało, przyjmowało pozycję, podczas której noga dziecka lądowała na twarzy ojca czy matki (lub inne najdziwniejsze akrobacje świata), mówiło przez sen itp.
Córeczka mamusi miała też tendencję do wyginania się w łuk do tyłu, szczególnie matula obserwowała to po szczepieniach… Miała i ma jednak nadzieję, że to nic strasznego nie oznacza, choć przed każdym szczepieniem drży straszliwe…
Pomijając powyższe wygibasy małej, spała ona całkiem nieźle od czasu powrotu matki do pracy (czyli od listopada – córka miała skończony wtedy rok). Jednak problemów ze snem mama spodziewała się, podejmując decyzję o odstawieniu małej od piersi (jeśli chcesz wiedzieć jak to sprytnie zrobiła – kliknij TUTAJ). 
Matula była pełna obaw, gdyż jej dziecię w nocy uspokajał jedynie cycuś… No i było to słuszne przeczucie, ponieważ przez jakieś dwa tygodnie córunia rozpaczliwie podejmowała próby dobrania się w nocy do biustu mamy, a kiedy okazało się to niemożliwe, uderzała w łamiący serce mamy krzyk.
Jednak po dwóch tygodniach przepłakanych nocy nastał wreszcie szczęśliwy-tak długo wyczekiwany przez mamę czas, kiedy córka  zaczęła przesypiać calutkie noce!!!
Szczęście mamy nie znało granic, tym bardziej, że rodzina wybierała się na początku czerwca na wakacje do Chorwacji, a przesypianie nocy zaczęło się w maju  :)
Kochana córunia pięknie spała od tej pory, także podczas wakacji, kiedy to mama po raz pierwszy od niepamiętnych już czasów mogła napić się jej ulubionego czerwonego wytrawnego wina, siedzieć do północy albo i dłużej na wspaniałym balkonie z jeszcze lepszym widokiem na cudny chorwacki Adriatyk i plotkować lub też podejmować kwestie egzystencjalne z Chrzestną córeczki, która towarzyszyła rodzinie na wakacjach (córeczka zasypiała koło 22.00, a budziła się ok. 8.00). Dziecię ani razu nie obudziło się i nie wołało mamy, noc była zatem nareszcie czasem wolnym rodzicielki! Pełnia szczęścia!! Tak to matula odbierała i delektowała się nią niczym - nie przymierzając - Michałkami. W ciągu dnia zaś mała zasypiała podczas spacerów i oddawała się w objęcia Morfeusza na jakąś godzinkę lub dwie (za dnia od zawsze małej nie dało się uśpić inaczej, jak tylko wożąc ją w wózku, ewentualnie jadąc samochodem).

Fotka pn.: Mama! No co ty! Zdjęcie robisz zamiast mnie wozić?!

No więc dziecię tak sobie ładnie spało aż nadszedł czas szczepienia przypominającego Infanrix DTPa (lipiec). Kiedy córka miała 21 miesięcy mama z bólem serca zdecydowała się pójść z malutką na ww. szczepienie (dlaczego z bólem serca będzie przy okazji wpisu poświęconego szczepieniom, po których córce zdarzały się niepożądane reakcje).
Kilka dni po (powikłania po niektórych szczepionkach mogą dać o sobie znać czasem nawet kilka lub kilkanaście dni od szczepienia) córka zaczęła straszliwie płakać przed snem. Wyglądało to tak, że dziecko nie chciało już usypiać z rodzicami (jak to miało miejsce wcześniej), tylko w swoim łóżeczku, ale kiedy rodzice je tam wkładali to po chwili zaczynał się płacz, którego nie można było ukoić. Mała nie pozwalała się dotknąć ani zabrać z łóżeczka. Zaś raz obudził rodziców płacz gdzieś ok. 23.30 i trwał ok. 3,5 godziny! Nie sposób było malutką w jakikolwiek sposób uspokoić.
Te dziwne i prawdziwie przerażające zachowania trwały jakieś dwa tygodnie! Było to doświadczenie wyczerpujące fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie…
Na szczęście dziwne reakcje córki skończyły się, choć zdarzało się jeszcze sporadycznie, że dziecko jakby budziło się w nocy (otwarte oczy, ale jakby pół sen) płacząc, jednak kiedy rodzice chcieli je utulić, mała kopała, odpędzała rodziców, nie pozwalając im się dotknąć i krzyczała jeszcze bardziej.
Generalnie jednak nie było nocnych pobudek. W dodatku w ciągu dnia zasypiała wożona w wózku. Czasami spała godzinę, a czasem nawet trzy!
Drzemki w ciągu dnia jednak dobiegły końca, kiedy córunia skończyła 2 latka i 6 miesięcy. Zaczęło się od tego, że córka zaczęła mieć problemy z wieczornym zasypianiem. Widać było, że jeszcze nie chce jej się spać. Protestowała też kiedy rodzice lub dziadkowie chcieli włożyć ją do wózka i powozić w celu usypiania. Walczyła ze snem w ciągu dnia, mimo iż czasem widać było, że jest bardzo zmęczona i przewraca się przez własne nogi. Na początku więc niemal siłą opiekunowie próbowali ją usypiać, czasami z efektem. Mała po wielkich bojach zasypiała i spała tak od 1h, zazwyczaj 1,5 h po 2 h. Jednak automatycznie w te dni później zasypiała wieczorem. Babcia z dziadkiem i rodzice machnęli więc ręką i postanowili dać sobie spokój z tym wymuszonym usypianiem małej.
W efekcie przestała spać w ciągu dnia, ale za to zaczęła zasypiać już koło 21.00 (co wcześniej nie było możliwe), a budzić się między 7.15-10.00!
I tak jest do dziś, a córunia skończy za chwilę 2 latka i 9 miesięcy.
Generalnie mama zauważa, że córka śpi niezbyt spokojnie, kiedy jest bardzo ciepło albo kiedy naje się owoców, szczególnie po południu, nie ma za to wcale problemów ze snem w innych miejscach, niż jej własne łóżko czy jej własne mieszkanie.
Podsumowując, matka doczekała się czasów, kiedy córka zaczęła spać jak człowiek (czego wszystkim mamom mama życzy), choć dalej w grę wchodzi czołganie, kopanie, odkopywanie kołdry, kręcenie się wokół własnej osi, gadanie przez sen, ba! nawet recytowanie wierszyków głośno i wyraźnie… :)
UA-48159015-1