piątek, 4 kwietnia 2014

Mleczna droga - wstęp

Wyobraźcie sobie taką sytuację: małżonek pozywa Was do sądu, bo przestałyście karmić Wasze 1,5 roczne dziecko piersią albo w ogóle nie karmiłyście naturalnie.
Brzmi jak science-fiction? Może i brzmi, ale nie tak znów daleko od naszego pięknego kraju mężowie mają taką możliwość.
Mówię o Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie niedawno uchwalono takie właśnie prawo. Każda matka, która fizycznie jest w stanie karmić naturalnie MUSI to robić minimum do końca drugiego roku życia dziecka.
Osobiście jako mega-fanka karmienia piersią potępiam taki przymus, choć nie raz pukałam się w czoło, kiedy cały ogrom szwagierek i tym podobnych wymądrzał się, że najlepiej przejść jak najszybciej na karmienie sztuczne, bo w końcu ile dziecko może ciągnąć cyca, bo to niewola i ograniczenie dla matki i dziecka, a sztuczności są bardzo dobrej jakości.
Właściwie to chyba tym wszystkim mądralom NAKAZAŁA karmienie piersią zgodnie z arabskim prawem!
Ale nie dając upustu swoim negatywnym emocjom i "na chłodno" podchodząc do sprawy uważam ten przymus za nie do końca właściwy. Karmienie naturalne jest tym cenniejsze im więcej pozytywnych odczuć i skojarzeń daje nie tylko dziecku ale i matce. Jeśli traktujemy coś jak przymus - często nie mamy do tego serca, a zatem trudno rozkoszować się bliskością z potomstwem, cieszyć z daru natury dla dziecka i matki, jakim jest karmienie. Trudno sobie uświadomić w takiej sytuacji, że jest to PRZYWILEJEM mamy a nie przymusem, bo dla tych kobiet przymusem to niestety jest.
A co Wy sądzicie na ten temat?
Wiele czytałam na różnych forach jak to kobiety karmiące, z różnych powodów, sztucznie, żalą się, że są dyskryminowane przez krwiożercze mamy, z których piersi bucha pokarm.
A ja Wam powiem, co zasygnalizowałam już wyżej, że spotkałam się z czymś zgoła przeciwnym. Jako mama karmiąca naturalnie miałam jedynie wsparcie w najbliższej rodzinie i kilku koleżankach. To i tak dużo, bo znam takie mamy, które karmiły piersią mimo przeciwności z każdej strony.
Wiele osób patrzyło na moje karmienie cynicznie i z politowaniem. Dochodziły do mnie głosy, że za plecami mówiono o mniee, że przesadzam, że dziecku trzeba jak najprędzej podać coś jeszcze do jedzenia, bo na cycu to daleko nie zajdzie, że daję się zniewalać przez malucha, który traktuje mnie jak smoczek, że to bzdura o tej odporności, którą rzekomo daje mleko mamy itp.
Ja jednak wiedziałam, że nikt, ale to absolutnie nikt (a szczególnie niedouczeni ludzie) nie zniechęci mnie do dawania dziecku tego, co najlepsze w pierwszym okresie życia.
I takiego podejścia życzę wszystkim mamom pragnącym karmić naturalnie. Nie zrażajcie się a w razie czego szukajcie pomocy fachowców (o których będę jeszcze pisać - wskażę parę cennych kontaktów).
Na tym blogu będę pisać nie raz o dobrodziejstwie płynącym z karmienia piersią, więc wszystkie osoby uprzedzone do mam karmiących naturalnie proszę o powstrzymanie złych emocji i albo o zaprzestanie czytania tego bloga albo o spokojne (bez atakowania) przeczytanie tego, co mam do powiedzenia. A do powiedzenia mam dużo!
UA-48159015-1