wtorek, 29 kwietnia 2014

Mleko modyfikowane jedynie w medycznie uzasadnionych przypadkach!

Dziś dopiero (!) uświadomiłam sobie, że przez zabieganie okołoświąteczne nie zdążyłam Wam złożyć życzeń... Mam jednak nadzieję, że Święta Wielkanocne były dla Was czasem wyjątkowym, pełnym refleksji, wiary, nadziei, miłości a także wielkiej radości!
Ale do rzeczy.
"jak niedawno narodzone niemowlęta pragnijcie duchowego, niesfałszowanego mleka, abyście dzięki niemu wzrastali ku zbawieniu" (1 List św. Piotra 2;1-2)
Pewnie zastanawiacie się o co chodzi z tym cytatem z Biblii.
A ja po prostu chcę Was dłużej zatrzymać w radosnym świątecznym nastroju, przedstawiając Wam benefity płynące z karmienia piersią.
Postanowiłam przytoczyć ww. fragment, gdyż osobiście stwierdzenie: jak niemowlęta pragnijcie niesfałszowanego mleka interpretuję nie tylko w wymiarze symbolicznym i duchowym, ale uważam że św. Piotr trafnie ujął fakt, iż niemowlęta pragną PRAWDZIWEGO, NIESFAŁSZOWANEGO mleka. Nie podróbek, które mają udawać kobiecy pokarm.
Takie prawdziwe mleko jest tylko jedno. Mleko matki. I tylko takie mleko może dać dziecku najwyższe korzyści.
Oczywiście wiem, że nie każda kobieta może karmić, nie każda też chce. Szanuję to, jednak na moim blogu mogę przedstawić moje poglądy, a jednym z nich jest przekonanie o bezcennej wartości mleka kobiecego.
Oczywiście na temat zalet tego mleka, szczególnie w odniesieniu do dziecka, można przeczytać wiele w prasie, książkach czy na portalach edukujących w tej dziedzinie. Można też porozmawiać z położnymi i pediatrami. Nie będę tutaj więc edukować. Nie będę tu pisać o wpływie mleka mamy na maleństwo. Powiem tylko o tym, co dobrego MNIE się przytrafiło w związku z karmieniem naturalnym.
A zatem:
1.Wróciłam szybko do wagi sprzed ciąży, a nawet niższej. Lekarze już w szpitalu od pierwszej doby po porodzie chwalili, że macica ładnie się kurczy a niewątpliwy wpływ na to miał poród naturalny oraz karmienie piersią, pobudzające skurcze (no nie powiem, że mi się to wtedy podobało, bo bolało, że hej, ale przynajmniej skutek był jak wyżej:))
2. Długie karmienie spowodowało wyciągnięcie moich brodawek, co jest dla mnie istotne pod względem zarówno estetycznym jak i praktycznym (mam na myśli karmienie piersią).
3. Poziom cukru w mojej krwi długo jeszcze po urodzeniu córeczki się wahał aż w końcu po kilku tygodniach unormował się, co - zdaniem lekarzy - jest zasługą karmienia naturalnego (zachęcam matki-cukrzycówki do przeczytania ciekawego artykułu: http://www.diabetyk.pl/cukrzyca/doniesienia-naukowe/osesek-przy-slodkiej-piersi/).
4. Dzięki karmieniu naturalnemu dbałam o zdrową dietę, co było z korzyścią zarówno dla córeczki jak i dla mnie. A tak swoją drogą, po urodzeniu małej dzieliłam pokój na oddziale noworodkowym m.in. z mamą, która zrezygnowała z karmienia piersią i opychała się ociekającymi tłuszczem potrawami oraz słodyczami dowożonymi jej przez męża i ojca. Może gdybym nie karmiła naturalnie i mnie naszłaby ochota na ciężkostrawne jedzonko lub mojego ukochanego Filet-O-Fisha z wiadomej sieciówki. Karmienie jednak mnie przed tym uchroniło i muszę powiedzieć, że nawyk zdrowszego, bardziej przemyślanego odżywiania się został mi do dziś.
5. Wiedziałam, że karmiąc piersią musze więcej pić, gdyż nie dopajałam małej przez pierwsze 5-6 miesięcy jej życia. Dlatego też aby zapewnić jej odpowiednią ilość płynu sama musiałam być dobrze nawodniona. Dzięki temu zapalenia pęcherza, które wcześniej mi się przytrafiały, przeszły do historii:)
6. Poza zdrowym odżywianiem, zaczęłam też przyglądać się bliżej składowi kosmetyków czy detergentów (robiłam to już będąc w ciąży, ale karmiąc uważałam, że nadal dla dobra dziecka muszę to robić i dobry nawyk mi został).
7. Zaoszczędziłam mnóstwo pieniędzy , które wydałabym na mleko modyfikowane (myślę, że zaoszczędziłam nawet do paru stówek miesięcznie na mleku) , choć należy pamiętać, że dzieciom karmionym piersią należy podawać wit. K i D, a potem samą D do ok. trzeciego roku życia. Te witaminy to też wydatek, ale spoooroooo mniejszy od mleka modyfikowanego. Zresztą znalazłam fajną aptekę internetową: http://www.apteka-melissa.pl/, w której można kupić wiele fajnych produktów po atrakcyjnych cenach. Jestem ich stałą klientka i fanką:)
8. Wybierając się gdziekolwiek, choćby do przychodni czy na spacer, nie musiałam zabierać z sobą wszystkich tych akcesoriów do karmienia butlą (np. smoczek, wyparzona butelka, przegotowana woda, termos, porcja mleka itp.). W każdej chwili mogłam bez przygotowania nakarmić swoje dziecko.
9. Mój tydzień pracy trwał 35 a nie 40 godzin tygodniowo a płacono mi, jakbym pracowała 40 godzin:), bowiem pracownica - matka karmiąca dziecko piersią ma prawo do przerw w pracy, które są wliczane do czasu pracy.
10. Z matki karmiącej zmieniłam się w propagatorkę karmienia naturalnego, dzięki czemu poznałam społeczność mądrych mam i specjalistów, a takich pod ręką nigdy zbyt wielu.To takie najbardziej oczywiste benefity płynące z karmienia piersią dla mamy.A na koniec jeszcze chciałam przytoczyć ciekawą informację, którą znalazłam na stronie: https://www.facebook.com/LLLwPolsce:
"Już jednokrotne użycie mleka modyfikowanego niszczy dobrą florę bakteryjną jelit. By ją odbudować potrzeba 2 - 4 tygodni wyłącznego (czyli bez dopajania, przepajania, dodatkowych pokarmów itp) karmienia piersią. Dlatego tak ważne jest by mleko modyfikowane podawać jedynie w medycznie uzasadnionych przypadkach. A także wspierać inicjatywę tworzenia banków mleka, by jak najwięcej dzieci miało do nich dostęp".
Powiem jeszcze tylko: AMEN.
UA-48159015-1