wtorek, 17 grudnia 2013

Ile kosztuje ciąża - część II - zdrowo żyj !

Nie tylko wizyty lekarskie, badania, leki i tym podobne czynią z ciąży okres ZWP (czyli Zwiększonego Wydawania Pieniędzy tudzież Zawrotnego Wydawania Pieniędzy).
Odkąd stwierdziłam, że będę mamą, odrzuciłam w znacznej mierze śmieciowe jedzenie w tym –uwaga - będzie ostro: zupki chińskie (pyszna, totalnie niezdrowa chemia w proszku)!!
Przerzuciłam się na wędlinki bez konserwantów, za to po ok. 40 zł za kilogram, mięsko najwyższej jakości, masełko osełkowe zamiast Ramy, jajeczka prosto od kurki (na szczęście teściowie regularnie podsyłali od wsiowej kurki, biegającej po ich podwórku), najlepszy ser żółty, jaki mogłam dostać (nie jakieś wytwory seropodobne), warzywka i owoce w miarę możliwości z eko-sklepu, soczki z tegoż samego sklepu itp.
Taka dieta kosztuje. I to nie mało. Eko-zdziercy (bez urazy ! i tak Was kocham) szczególnie szybko czyścili mój portfel. No bo przyznacie, że 8 zł za sok z poczciwej kapusty kiszonej to trochę jest…
Dobrze, że moja ciąża obejmowała lato, kiedy to mogłam zajadać owocki z krzaczków rosnących w ogródku mamy i taty (cukrzyca na szczęście przyplątała się pod koniec lata, więc co skorzystałam, to moje).
Kolejną grupą artykułów generujących wydatki były kosmetyki. Nie używałam ich wprawdzie dużo, bo po co się malować i robić fryzurę do łóżka… ale troszkę tego było. W dodatku w tym okresie musiało być wyjątkowe. Bez wieeeelu składników potencjalnie szkodliwych dla płodu. Znów więc musiałam się uśmiechnąć do eko-zdzierców. Kremy do twarzy na dzień, na noc, szampony, odżywki do włosów, środki do higieny intymnej – wszystko dla nadwrażliwców i konserwantofobów. Jedynie poeksperymentowałam z kremami dla ciężarnych na rozstępy i próbowałam z różnych firm, bo uznałam, że skoro są stworzone specjalnie dla brzuchatych mam to nie mogą zawierać świństw, w każdym razie zbyt wielu…
Kolejne rzeczy ze znaczkiem eko, w które zaopatrzyłam się na czas ciążowy to detergenty. Pisałam już w innym poście, jak to mój małżonek, uzależniony od detergentów wszelkiej maści, ani myślał przystopować, kiedy zaszłam (w ciążę znaczy się), o co toczyliśmy wojny, jednak ja dla siebie miałam odrębne eko środki do czyszczenia.
Do 22 tygodnia ciąży byłam mobilna, ba, nawet czasem chodziłam do pracy:), musiałam więc zaopatrzyć się w specjalne ciuchy. Wprawdzie późno mnie wybrzuszyło, ale nawet kiedy nie było jeszcze widać, wolałam nie podduszać maleństwa spodniami wciętymi w talii czy takimiż spódnicami. Częściowo przyszła mi z pomocą koleżanka z pracy, użyczając swoje ciążowe ciuchy, jednak korzystałam tylko z bluzek, bo reszta była na mnie za duża. Zaopatrzyłam się więc w kilka par spodni a nawet w sukienkę na wesele brata męża. A nie muszę chyba mówić, ile kosztują sukienki dla przyszłych mam.
Wreszcie, należało się w końcu rozejrzeć za ciuszkami i akcesoriami dla dziecka. Tu prym cenowy wiódł wózek 3 w 1 – mieliśmy Tako Princess – bardzo fajny (kiedyś może napiszę coś w temacie). Na szczęście wózek zafundowali nam moi rodzice, więc wydatek odpadł. Zostało jednak łóżeczko GRACO (zapłaciliśmy kilka stówek, ale nie pamiętam dokładnie ile), dodatkowy solidny materac do łóżeczka, kołdra, poduszka i prześcieradło, wanienka Flexi Bath (do tanich nie należała, ale warto ją mieć), pieluchy, wilgotne bobasowe chusteczki, podkłady, ręczniki kąpielowe, kosmetyki dzidziusiowe, rożki, kocyki, no i równie słodkie, co kosztowne ciuszki na dobry początek. Tak więc, choć w dużym stopniu odciążyli nas bliscy, wydaliśmy sporo.
Jednak, żeby nie wyjść na sknerę, co to każdy grosz liczy a złotówkę ogląda pięć razy, zanim wyda, pragnę wszystkim uroczyście oświadczyć, że WARTO BYŁO wydać wiele, a nawet więcej, na nasze cudne dziecię, które się narodziło. Jeśli więc jesteście w ciąży i wydajecie o wiele za dużo, zapewniam Was, że dziecina, która przyjdzie na świat, wszystko Wam wynagrodzi, a wkrótce będziecie wydawać na nią sporo więcej!!:)
UA-48159015-1