poniedziałek, 9 grudnia 2013

Jak to lakmusy do porodu wyprawić mogą

W 17 tygodniu ciąży byłam pewna, że zaczęły mi wyciekać wody płodowe. Przeraziłam się nie na żarty, zadzwoniłam więc do mojej ginki a ta kazała mi jak najszybciej przyjechać na wizytę.
W trakcie wizyty niczego nie stwierdziła. Tzn. ani że wyciekają, ani że nie wyciekają. Zrobiła USG na wszelki wypadek, by sprawdzić czy objętość wód jest na prawidłowym poziomie i było ok. Stwierdziła jeszcze, że jeśli rzeczywiście wyciekałyby, to na tym etapie oznaczałoby koniec ciąży… Wyobraźcie sobie, jak byłam zdruzgotana (lekarka na kolejnej wizycie przepraszała mnie, że miała zły dzień i może za dużo powiedziała…ach, te złe dni…).

Znalazłam w internecie newsa, że samemu można sprawdzić czy płyn owodniowy się nie sączy za pomocą specjalnie do tego przeznaczonych wkładek. Ależ wynalazek! – pomyślałam z uznaniem dla jego twórcy.
Jednak w pobliskiej aptece ich nie było. Potem przeczytałam, że testy takie nie są do końca genialne i wiarygodne, gdyż mogą być zafałszowane np. przez zakażenie bakteryjne (bazują bowiem na prostej zasadzie - badaniu odczynu ph płynu – przy czym wody płodowe maja odczyn zasadowy, przy infekcji jest podobnie i jak tu być mądrym?).
Poza tym, można kupić równie nie do końca genialne, jednakże tańsze papierki lakmusowe, jeśli chcemy sprawdzić odczyn.
Ja, kobita aż zanadto zapobiegliwa i jednocześnie lekarka – amatorka, w papierki zaopatrzyłam się już wcześniej, gdyż chciałam mieć pewność, że nie dopadła mnie jakaś infekcja (wprawdzie każdemu badaniu u mojej ginki towarzyszyły papierki lakmusowe, ale do niej chodziłam co 3 tygodnie, a mając paski pod ręką mogłam dokonywać autodiagnozy częściej).
Nota bene, myślę, że warto wspomnieć, iż np. w Niemczech kobiety ciężarne CODZIENNIE posługują się lakmusami i myślę, że jest to całkiem rozsądna praktyka.
U nas nabycie ich jednak nie jest takie łatwe. Dobrze, że istnieje Allegro i sklepy internetowe.
Mnie w każdym razie lakmusy pokazały, że nie muszę się prawdopodobnie martwić. Prawdopodobnie, gdyż otrzymywany każdorazowo kolorek nie do końca odpowiadał zestawowi kolorystycznemu pokazanemu na opakowaniu, więc musiałam się domyślać i przypuszczać.
Domysły i przypuszczenia chyba jednak były słuszne, skoro mała nie miała zamiaru nigdzie wychodzić aż do końca 36 tygodnia, kiedy to nie kto inny, jak Lakmus we własnej osobie pokazał, że rodzę… ale więcej o tym - w poście porodowym. Serio, w końcu go napiszę.
UA-48159015-1