środa, 13 listopada 2013

zakopana w papierach...

Wiem, że niektóre z Was czekają na ciąg dalszy (bardzo mi miło:)), ale w pracy mamy POTWORNĄ gonitwę. Dokumenty do opracowania przynoszę też do domu, co okropnie wkurza mojego małża (dla niewtajemniczonych – małż to powszechne w niektórych kręgach określenie małżonka). Obiecuję jednak, że jak tylko trochę się odkopię z papierów a nawet jeśli się nie odkopię, wrzucę kolejnego posta – rzecz jasna będzie ciąg dalszy opowieści o cukrzycy:) Zapraszam!
UA-48159015-1