piątek, 29 listopada 2013

jeszcze jedna przerwa w postach o cukrzycy ciążowej...

Uwaga uwaga ! Spieszę donieść, że... nie mam cukrzycy!!!:))) Mało tego. Na czczo poziom cukru wyniósł 79 mg/dl przy normie 70-99, natomiast po 2 godzinach 87!!!:))) Tak dobrych wyników krzywej nie miałam jeszcze nigdy:) Bye bye cukrzyco i nigdy nie wracaj!!
Wiem, to, że teraz jej nie mam nie daje mi gwarancji na powrót do świata diabetyków (podobno te kobitki, które doświadczyły cukrzycy w ciąży mogą zapaść na tę chorobę 10-15 lat po urodzeniu dziecka), ale każdy rok bez tego świństwa jest dla mnie rokiem wygranym:)
Dziwi mnie tylko sytuacja szwagierki, o której wczoraj wspominałam. Cukier po 2 godzinach ponad 200, a leczenia nie wdrożono... W ogóle zastanawiająca jest służba zdrowia wsi i małych miasteczek. Nie chcę generalizować, bo mówię na przykładzie tylko jednej miejscowości - tej, w której mieszka siostra mojego męża. Jednak nie wiem czy nie jest to jakiś ogólny trend, że na wsiach wszystko się olewa?? Tzn.: jak jesteś chora, to się wyśpij i ci przejdzie albo: wyniki wyszły źle to się pilnuj (ale że niby jak??) i zero leczenia, no chyba że się jest przeziębionym to przepiszą ci lek-antybiotyk oczywiście, tak na wszelki wypadek, żebyś nie zszedł na zakażenie bakteryjne.
Inny przypadek: koleżanka drugiej szwagierki była w ciąży z bliźniakami i w ośrodku zdrowia lekarz prowadzący ciążę odkrył podczas którejś wizyty, że jedno z dzieci nie żyje. Na szczęście ta dziewczyna poszła do lekarza prywatnego, aby poprowadził jej dalszą ciążę i nieziemsko była zdziwiona, gdy ten prywatny zauważył, że będzie jednak mamą bliźniaków, bo serce drugiego dzidziusia bynajmniej nie przestało bić...
Pomijając mój świetny nastrój z powodu pozytywnego wyniku badania, taka to smutna refleksja dziś mnie naszła z tą wsiowo-małomiasteczkową tzw. służbą zdrowia... Ale mogę się mylić. Może ta miejscowość to tylko wyjątek?! Oby tak było.
UA-48159015-1