wtorek, 29 października 2013

Paranoja nr 18: Rozstępy i obwisła skóra – zmiany ciała po ciąży

Odkąd pamiętam nie byłam szczególnie zadowolona z kondycji swojej skóry. Nie spędzało mi to jednak snu z powiek. Dopiero w ciąży zaczęłam się nad tym zastanawiać. Po pierwsze byłam przekonana, że sporo utyję (tendencje do tycia miałam od dzieciństwa przez wiele lat -jak podejrzewam - z powodu nie zdiagnozowanej subklinicznej postaci niedoczynności tarczycy), a moja naciągnięta skóra nie wróci do swojego pierwotnego kształtu. Po drugie – podejrzewałam, że zrobią mi się rozstępy, choć dotąd nie miałam z nimi do czynienia, moja mama też nie. Jednak mimo wszystko się ich obawiałam, gdyż skórę mam mało elastyczną. Toteż od początku II trymestru zaczęłam używać kremów na rozstępy, choć długo jeszcze musiałam czekać na powiększenie brzuszka, wręcz niecierpliwiłam się, kiedy wreszcie zacznie być widoczny (ponieważ byłam dumna, że jestem w ciąży – chciałam się tym móc pochwalić, poza tym niektórzy ludzie nieco lepiej traktują ciężarne kobitki, więc i na to liczyłam, pragnąc brzuszka). Ale wracając do kremów – używałam różnych, aby skóra nie przyzwyczaiła się do stosowanych składników. Były to: „Sexy mama” Bielendy, Perfecta Mama Dax Cosmetics, ja & mama AA oraz mamamil Miralex, przy czym jakoś tak upodobałam sobie Perfectę Mamę oraz ja & mama i te kremy pojawiały się na mojej półce najczęściej. Nie wiem czy to dzięki faktowi, iż używałam ich zanim skóra zaczęła się rozciągać, ale do ostatniego dnia ciąży nie pojawił się na mojej skórze ani jeden najdrobniejszy rozstępik:) Mało tego – obawy, że dużo przytyję też pozostały tylko obawami, gdyż przybyło mi zaledwie 5 lub 6 kilo, a brzuszek nie był gigantyczny. Co zaś najbardziej mnie zaskoczyło to fakt szybkiego powrotu brzuszka do sytuacji wyjściowej – sprzed ciąży. Po kilku dniach wszystko wyglądało jak dawniej. Ale rodziłam naturalnie a od urodzin małej karmiłam ją piersią i – jak sądzę – miało to niebagatelny wpływ na powyższe. Z perspektywy czasu dodam jeszcze, że karmienie też nie zaszkodziło mojemu wyglądowi. Nie traciłam włosów, zębów i innych składowych mojej sylwetki, zmiany kształtu i formy poszczególnych jej fragmentów też nie stwierdzono:) Gdyby zatem któraś z Was miała takie obawy związane z karmieniem naturalnym – porzućcie je i dzielcie się swoim mleczkiem z maluszkiem na jego i Wasze zdrowie!
UA-48159015-1