czwartek, 31 października 2013

Post nie na temat,czyli będziesz brutal = będziesz facetem z krwi i kości !

Przepraszam, że postanowiłam dziś odbiec od tematu mojego blogu, ale jako że pracuję przy miękkich projektach unijnych kwestia gender jest mi bardzo bliska. Często zastanawiam się nad kulturowymi czy społecznymi normami męskości i kobiecości, przypisywaniem ról społecznych poszczególnej płci oraz ich konsekwencjami. Może dlatego ostatnio zaczął mnie frapować temat wody kolońskiej pod wdzięczną nazwą Brutal. Bardzo zaciekawiło mnie kto i dlaczego wpadł na tak genialny pomysł, aby nazwać zapach dla męskiej części społeczeństwa tak źle kojarzącym się określeniem. A może tylko u mnie bądź - generalizując - u kobiet to słowo wywołuje nieprzyjemne odczucia? Może męska płeć ma miłe skojarzenia i czuje, że jeszcze bardziej przynależy do swojej płci, kiedy ktoś nazwie jednego czy drugiego pana brutalem?? Przyznam szczerze, że nie prowadziłam badań w tym temacie, choć mogłyby przynieść interesujące rezultaty. A może ktoś z Was podejmie się zadania? W każdym razie szukając informacji na temat genezy nazwy Brutal w kontekście zapachu, znalazłam interesujący artykuł na stronie: http://weekend.pb.pl/2549826,77629,pani-walewska-i-brutal. Zacytuję fragment: „Decyzja o narodzinach Brutala zapadła w 1977 r. po naradzie na najwyższym szczeblu - w Zjednoczeniu Przemysłu Chemii Gospodarczej „Pollena”. W czasach Edwarda Gierka należały do niego wszystkie zakłady produkujące kosmetyki i środki czystości. Władze PRL-u postanowiły w tym czasie zająć się higieną obywateli (…) W sukurs władzom przyszło zjednoczenie „Pollena”, które postanowiło upachnić mężczyzn. Brutal był do tego idealny (…). A teraz trzymajcie się mocno, bo będzie hardcorowo – reklama Brutala głosiła: „Emancypacja kobiet jest mrzonką, próbą ucieczki przed naturą, odrzuceniem dominacji mężczyzny nad płcią piękną, sztucznym przeobrażeniem świata (...). Nawet na stanowisku kierowniczym niewiasta wzdycha przyglądając się mężczyźnie dobrze zbudowanemu, o szorstkim sposobie bycia. Uwielbienie dla ogłady znika, gdy pojawia się zdecydowanie, brutalność”. Słuchajcie, nie wiem jak Wy, ale ja jestem w szoku, że TAKIE herezje miały rację bytu. Wiem, że do niedawna, a w niektórych  środowiskach do dziś jest przyzwolenie na - jak to w artykule dyplomatycznie powiedziano - bycie  macho, a niedyplomatycznie mówiąc na bycie chamem, tyranem czy sadystą! Ale żeby w tak otwarty – usankcjonowany „na szczycie” – sposób o tym mówić? Toż to gwałt na społeczeństwie i segregacja płci ze wskazaniem im rzekomo „naturalnych” ról społecznych! Coś takiego mogli napisać tylko panowie o brutalnym sposobie bycia, szukający usprawiedliwienia dla tego typu zachowań. Bo przecież to wynika z natury… Owszem, może pewna doza agresji była potrzebna mężczyznom, ale w dobie jaskiniowców, kiedy musieli polować, aby rodzina przeżyła a nie w cywilizowanym świecie!!!
UA-48159015-1